Korpo praca czy własny biznes?

Moja jedyna praca dla kogoś "na etacie" to była studencka, wakacyjna fucha. W tamtym czasie nie rozważałam pracy w aspekcie wolności, czy jej braku, tylko w kontekście pieniędzy na wakacyjny wyjazd. Z biegiem czasu, po różnych spotkaniach z klientami i znajomymi moja opinia na temat pracy na etacie się zmienia.

Jednak na samym początku zaznaczę, że jestem bardzo świadoma tego, że: nie każdy się ze mną zgodzi, nie każdy ma tak samo, to nie jest dla każdego.

Skąd moje przemyślenia na temat pracy u kogoś? Ostatnio wyjątkowo często spotykam się z osobami, które pracują dla kogoś w różnych firmach, robią różne rzeczy. Niektóre rzeczy są dla nich ciekawe, inne cholernie nudne. Większość z tych osób jest w jakiś sposób rozerwana między ....(?) marzeniami a rzeczywistością? Chyba tak bym to ujęła. Po prostu spodziewali się, że dorosłość będzie trochę inna niż jest. A gdy zaczynamy drążyć te tematy często dochodzimy do tego, że są to piekielnie inteligentne osoby, bardzo ambitne, niesamowicie kreatywne, ale te ich super cechy są spychane gdzieś daleko. Nie mogą się rozwijać, realizować swojego potencjału. Dlaczego nie mogą? Dlatego, że praca, którą mają nie wymaga od nich ani zbyt dużego wysiłku, ani dużo własnej inwencji. Czasami wręcz cenione jest w ich pracy schematyczne myślenie, kreatywność jest zła.