Poznaj bliżej metodę kształtowania swojej niezależności, metodę S.E.L.F.

Aktualizacja: maj 20


Czy bywa tak że kiedy idziesz do sklepu zastanawiasz się czy stać cię na dany wydatek? Czy może bywa tak że czasami musisz pieniądze które bardzo chciałabyś wydać na jedną rzecz, jednak przeznaczyć na coś zupełnie innego, na coś podstawowego na coś, co po prostu musisz kupić? Albo że zdarza ci się taka sytuacja, że potrzebujesz konsultować swoje życiowe decyzje z innymi osobami, z rodziną, z twoim chłopakiem, albo z twoim partnerem? A może brakuje ci pewności siebie i nie potrafisz być asertywna? Jeżeli tak i jeżeli chociaż na jedno z tych trzech pytań odpowiesz twierdząco, ten artykuł jest właśnie dla Ciebie!


Dowiesz się o tym, jak poprawić swoją asertywności, jak mówić nie w kulturalny sposób, jak otaczać się osobami, które będą ci służyły. Oraz jak budować tak zwaną pozytywną grupę wsparcia. A w moich dalszych artykułach dowiesz się jak więcej zarabiać, jak wydawać trochę mniej i co zrobić żeby już w pierwszym miesiącu na swoim koncie zobaczyć naprawdę konkretne pieniądze.





A teraz parę słów o mnie. Ja nazywam się Marysia Kruczek jestem mentorem biznesowym i coachem rozwoju osobistego. Od lat zajmuję się wspieraniem kobiet w kształtowaniu ich niezależności. Uczę dziewczyny asertywności, uczę że powinny być pewne siebie oraz pokazuję im drogę jak to w naturalny sposób osiągnąć. Dotychczas pracowałam z setkami kobiet które uczyłam niezależności i pewności siebie. A jeżeli przychodziły do mnie osoby które chciały poprawiać swoje biznesy pomagałem im osiągać dobre wyniki finansowe.

Dotychczas napisałam książkę razem z Anią Starmach, jurorką programu MasterChef pod tytułem “Lekkość” oraz jestem autorką książki “Niezależna królowa życia”. Przepracowałem dotychczas aż 670 godzin warsztatowych na temat niezależności kobiet. Moje klientki mówią o mnie, że jestem specjalistką w stawianiu na swoim i w nauce asertywności.

Moją misją jest sprawienie żeby każda kobieta była pewna siebie, czuła się mocna, czuła się samowystarczalna. I żeby zarabiała tyle, aby starczyło jej pieniędzy na wszystkie jej potrzeby, a czasami też na jakieś przyjemności i fanaberie. W końcu po to zarabiamy żeby wydać czasami na coś przyjemnego. I żeby nigdy nie musiała się pytać swojego partnera ,czy dany zakup w tym momencie jest w porządku czy nie, tylko żeby decyzja była zawsze po jej stronie. Bardzo nie lubię tego podejścia że miejsce kobiety jest w domu albo nie daj Boże w kuchni. Kobiety nie są stworzone tylko do wychowywania dzieci. Kobiety mogą się rozwijać mogą poszerzać swoje horyzonty robić świetne biznesy poznawać nowych ludzi podróżować i zarabiać pieniądze. Ja tego wszystkiego każdego dnia uczę. Ale jaka jest moja historia i kiedy u mnie nastąpiło to ważne życiowe wydarzenie, które zmieniło moje podejście? Bo nie ukrywam nie zawsze taka byłam.

Otóż było to w 2008 roku kiedy poleciałem do Nowego Jorku na wakacje w celach zarobkowych. Nie był to mój pierwszy wyjazd, wręcz przeciwnie. Kolejny raz chciałam pracować jako kelnerka, żeby zarobić pieniądze na życie w Nowym Jorku, a przy okazji przywieźć jakieś oszczędności do Polski. Natomiast tamten rok był zdecydowanie wyjątkowy, dlatego że w Stanach zaczął się wielki kryzys i znalezienie pracy nawet tak podstawowej jak kelnerka graniczyło z cudem. Obecnie kelnerzy nie chcieli zmieniać pracy, trzymali się kurczowo tego, co mieli. Dlatego nikt nie zatrudniał nowych osób i tym sposobem miałam tak duże problemy ze znalezieniem dosłownie czegokolwiek. Pamiętam ten moment kiedy pewnego dnia, to było jakieś trzy tygodnie po przylocie do Nowego Jorku, zaglądam do portfela - 10 dolarów. Ciekawe gdzie jest reszta pieniędzy, pomyślałam i po chwili uświadomiłam sobie, że przecież nie ma reszty pieniędzy. To jest wszystko co miałam. Pamiętam to uczucie. To było straszne zwłaszcza, że nie byłam sama i czułam się niesamowicie odpowiedzialna za osoby które ze mną przyleciały. Był to mój chłopak i jego młodszy brat, a tutaj w portfelu na trzy osoby 10 dolarów. Oczywiście mieliśmy w kuchni w szafce jakieś niewielkie zapasy płatków i odżywki białkowej, kilka kartonów mleka. Ale wizja 10 dolarów na najbliższy (bliżej nieokreślony czas), a żadne z nas nie ma pracy, naprawdę mnie przeraziła. Co więcej, był to naprawdę jedyny moment w moim życiu kiedy poczułam że byłabym gotowa ukraść jedzenie.

Na szczęście tego nie zrobiłam! Postanowiłam jednak bardzo szybko zadziałać. Wziąć się w garść. Obudził się we mnie jakiś niesamowity instynkt.

Jakieś pokłady energii których chyba nigdy wcześniej po prostu nie potrzebowałam, a mianowicie usiadłam na schodach mojej kamienicy w której mieszkałam, wyciągnąłem laptopa i dos